wtorek, 28 maja 2019

Jak pomóc sobie, jak pomóc Tobie ...

Jak pomóc sobie, kiedy cierpisz, bo nie możesz pomóc Komuś. Kiedy spotykasz się z czymś nowym, nieznanym, wkraczasz na obcy sobie teren. Walczysz z przeszkodami, terminami, myślami i ze sobą samym. Czy to ma sens, czy obrana droga jest tą właściwą, czy postępujesz słusznie. Szkodzisz sobie, męczysz się, ale pomagasz temu Komuś. W końcu ktoś inny ale mega ważny, przyznaje Ci rację, dobry krok, właściwy.

Jeszcze wiele przed nami, jeszcze wielu rzeczy z tym moim Ktosiem musimy razem przejść. Będzie ciężko, bo dostałeś mój Ktosiu potężnego kopa od życia. Pomogę sobie i ja, pomożesz sobie i Ty, bo jak nie my to kto ...

Taki dziwny, nie do końca jasny jest Matko Zagadko ten post, ale wybacz po prawie pół roku trwania w takiej sytuacji jakoś trzeba było ją ugryźć.

Ugryzłaś Matko Zagadko a to pierwszy ważny krok w odkrywaniu samej siebie !!!

poniedziałek, 31 grudnia 2018

Siedem życzeń


"Siedem życzeń spełni się 

Jak w tygodniu siedem dni 

Pomyśl dobrze czego chcesz 

Zanim powiesz 

Siedem życzeń, życzeń twych 

Jak mądrości siedem bram 

Czy potrafisz przez nie przejść 

Będąc sobą "

Matka Zagadka pożycza i cytuje tu urywek tekstu piosenki pod tytułem "Siedem życzeń"  w wykonaniu zespołu "Wanda i Banda".

Dlaczego siedem życzeń???? 

Otóż nawiązując do właśnie minionych Świąt Bożego Narodzenia właśnie spełniło się akurat siedem życzeń, które były wielką niewiadomą. 

1. Uśmiech na twarzach obu księżniczek. Jest i niech pozostanie!!!! 

2. Dwie najpiękniejsze i najsmaczniejsze wspólne kolacje wigilijne z najbliższymi z obu stron. 

3. Jedna z tych kolacji była szczególnie ważna. Spędziła ją wspólnie z rodzicami, z bratem oraz ze swoją rodziną.  Kilka dobrych lat minęło od wspólnych Świąt.  Udało się spełnić marzenie Matki Zagadki. Widok szczęśliwych rodziców mających przy sobie i córkę i syna to największy prezent jaki można było im podarować. 

4. Spotkanie z  bratem.  Młodszy lecz dużo większy.  Według Matki jest wielkim bratem o wielkim sercu. Dobry, cierpliwy człowiek,  zaraża spokojem którym emanuje. Spełnia wszystkie swoje marzenia,  a jeśli ma jeszcze jakieś niespełnione to z całego siostrzanego serca Matka życzy by się spełniły.

5.  Święta oraz pobyt w Polsce spędzony bezstresowo, wesoło. Wszystko co było, dało się przeżyć. 

6. Upragnione świętowanie urodzin młodszej księżniczki wraz z polskimi koleżankami za nami. Babciny dom był pełen życia, śmiechu i gwaru do ostatniego dnia urlopu. 

7. Wrócić szczęśliwie i spokojnie do domu. Uśmiechy księżniczek, wspólne żarty , towarzystwo Pana szczurka, spokój Matki i Ojca wpłynęły pozytywnie na całość. A wieczorem przy "Nowakach" na ramieniu Ojca rodziny śmiejąc się szczęśliwie zasypiała. 

Ostatnie dni, tygodnie, miesiące były dla Pani Matki szczególnie trudne. Teraz Matka może być z siebie dumna i spokojna. Życie toczy się dalej. Jest uśmiech,  jest rozmowa. Wszystko opanowane i ułożone. W takim stanie może śmiało i pewnym krokiem rozpocząć dziś po północy kolejny rok. 

Happy New Year Pani Matko 😊

wtorek, 27 listopada 2018

Z cyklu "Z kuchennej beczki" Część 3 " Eksperymentalna konfitura z pigwy Matki Zagadki"

Jak Matka się drugi raz za pigwę wzięła, tak ją do końca przerobiła.
Tym razem powstała wersja konfitury. Pigwa została zalana wodą i gotowana do miękkości. W trakcie Matka dodała cząstki pomarańczy i cynamon. Gdy pigwa była mięciutka, powstały z gotowania sok, został odcedzony do dzbanka. Pigwa została ubita tłuczkiem do ziemniaków a następnie zasypana cukrem i przesmażona. Gdy zmieniła kolor i konsystencję powędrowała do słoików, które Matka zapasteryzowała.

A co do odcedzonego soku. Matka popija go codziennie i cieszy się, że powstało w domu coś, co dzięki pomarańczy smakuje jak najlepszy sok ze sklepu. Matka pije go bez dodatku cukru, jest delikatnie kwaskowy, idealnie gasi pragnienie.

Matka jest z siebie zadowolona. Duża próbuje chętnie wynalazki Matki Zagadki. Również i te nowości spotkały się z jej aprobatą ku radości Pani Matki.

Na ten rok przygoda z owocami pigwy została zakończona.

W oczekiwaniu na kolejny sezon, pijemy herbatę z pigwą, z sokiem z pigwy z miodem, i z konfiturą pigwowo-pomarańczową oraz jemy pleśniowe sery z dodatkiem konfitury pigwowo-pomarańczowej.

Jedyny mankament Matczynych przepisów, to brak ilości przy składnikach, ale taka z niej czarownica, która w kuchni czaruje, próbuje, wydziwia i chętnych częstuje 😊

Z cyklu " Z kuchennej beczki" Część 2 "Pigwa w cukrze z dodatkiem pomarańczy i cynamonu"

Matka Zagadka, zagadką jest kiedy i co zrobi, jeśli wychodzi to poza plan normalnych tygodniowych obowiązków. Tak było i z owocami pigwy, które po pierwszym natarciu cierpliwie czekały na ciąg dalszy.
Przepisy które przeglądam, zawsze po swojemu przerabiam, często gęsto akurat pewnego składnika nie posiadam, lub zachce mi się eksperymentów.
Tym razem eksperymentowi została poddana reszta pigwy.
Dotychczas stosowana wersja do herbaty, która powstaje w wyniku duszenia pigwy w cukrze została wzbogacona o kawałki pomarańczy i jej soku.
Najpierw w cukrze kąpała się sama Pani pigwa, potem doszła do towarzystwa Pani pomarańcza i cynamon do smaku.

Rewelacja, smakuje wybornie, przybliża zapach Świąt Bożego Narodzenia.

Czeka zagotowana w słoiczkach, aż nadejdzie jej kolej. Soki mamci są w pierwszej kolejności do wypicia. Mamci lepiej nie złościć, bo więcej nie da 😁

czwartek, 18 października 2018

Z cyklu "Książki moje chwile zapomnienia" , część 1 "Piękna a zarazem bolesna historia Poli". "Po prostu bądź" autorstwa Magdaleny Witkiewicz

Matka Zagadka kocha czytać. Jako uczennica szkoły podstawowej każdą przerwę spędzała w bibliotece. Czytała już płynnie jako pięcioletnia dziewczynka. Dumna babcia podczas podróży pociągiem miała ze sobą zawsze najnowszy numer "Misia" lub "Płomyczka",  który Matka czytała babci na głos, powodując szok u innych podróżujących. Od zabawek zawsze lepsze były książki, u znajomych przegląd biblioteki był obowiązkowy. Miłość do książek pozostała po dziś dzień. Oczywiście, teraz jest ograniczona czasowo. Czasem wieczorem już po jednej stronie przychodzi sen. Więc czyta na przerwie w pracy, to pomaga się wyłączyć, nie myśleć, a kontakt z książką pozostaje choćby przez te 20 minut. Uwielbia kupować książki, nie bywa często w księgarniach, ale z Polski zawsze wraca z kilkoma nowymi. To tak celem wstępu.

Dziś Matka jest świeżo po lekturze Magdaleny Witkiewicz "Po prostu bądź". Jak na ograniczenia czasowe w czytaniu, to ją połknęła. Pięknie, konstruktywnie napisana. Rozdziały krótkie, treściwe, rozpoczęte cytatami z moich ulubionych piosenek.

Jest to historia Poli, która mimo sprzeciwu rodziców opuszcza rodzinny dom i gospodarstwo na wsi, by studiować architekturę. Studiuje, zakochuje się w wykładowcy. Piękna skrywana przez jakiś czas miłość, prowadzi do cudownego małżeństwa, ciąży. Niestety wszystko co dobre, kiedyś się kończy. Jej młody mąż Aleksander ginie w wypadku samochodowym. Pola na jakiś czas traci kontakt z rzeczywistością. Jej jedynym łącznikiem z życiem jest Łukasz, ich wspólny przyjaciel. Więcej szczegółów nie zdradzę, ale bardzo polecam tą lekturę. Jak prawie każda, tak i ta kończy bardzo dobrze. Prawidłowo, bo każdy z nas ma prawo do szczęścia i miłości, nawet jeśli już raz ją stracił.

sobota, 13 października 2018

Trzy Miłości Pani Matki

To jest spokojny weekend, trochę chorowity dzięki powracającej Pani Bakterii Helicobacter, ale takiego Matka potrzebowała. Taki weekend sprawia że kocha bardziej. Taki weekend sprawia, że tęskni bardziej. Taki weekend sprawia że cieszy się na ich powroty. Na Jego powrót  z dodatkowej pracy, na Dużej powrót z weekendowych wypadów, na powrót Małej z ferii. To jej Miłości. Każda wielka, każda inna, każda wspaniała. Każdą z tych miłości kocha inaczej, indywidualnie.

Jego kocha za to że był od zawsze i będzie na zawsze. Ona i On, On i ona niezmiennie razem, na dobre i na złe. Dobre cieszy, złe uczy, doświadcza, łączy, by trwać, by być, by wspominać to dobre. Kółko się zamyka. "Przeżyj to sam" a zrozumiesz. Przeżyj szalone młodzieńcze chwile, szkolne lata, wspólne wakacje, pierwsze wędrówki w górach. Potem już zawsze razem, budowanie gniazda, praca, cieszenie się sobą, urlopy, weekendy nad morzem, motocykle i piękne, rozśpiewane zloty z wspaniałymi ludźmi, szalone zdjęcia których zazdrości Duża.

Duża jej drugą Miłością. W Dużej zakochała się gdy Duża po porodzie pływała pieskiem w wannie na porodówce, gdy pierwszy raz poczuła ją na sobie. Cieplutka, rudziutka, prawie miedziana. Od zawsze ostatnie słowo należy do niej, niesamowicie inteligentna, zaskakuje na każdym kroku, indywidualistka w każdym calu. Duża to teraz trudna miłość. Duża sama przez to właśnie przechodzi. Oddaliła się, szuka szczęścia, ma je, ale pragnie więcej. Miłość do Matki jest, nie wygasła. Jest tylko mniej spontaniczna niż była. A do tego właśnie musiała się Matka przyzwyczaić. Tego musiała się nauczyć, że Dużej nagle nie ma, że jest bezpieczna ale już nie w domu, że wróci, że będzie, że moje zaufanie ją podbudowuje, dodaje skrzydeł. Moja Duża, kocham Cię nawet jak Cię fizycznie przy mnie nie ma, nawet jak mnie w nocy wołasz gdy akurat jesteś, też Cię kocham. Bo wiem, że Matka jest dla Ciebie ważna.

Mała wraca, Mała zaskakuje. Mała jeszcze tęskni. Mała nie kryje uczuć, nie kryje łez, nie kryje radości. Mała kocha całą sobą i to jeszcze widać. Widać błysk szczęśliwych oczu, widać reakcję, pragnienie bliskości i spokoju. Nie jest już dzieckiem, zmienia się, przeobraża. Z tym że mała jeszcze przy niej jest, rozmawia z Matką, daje jej to czego nie daje już Duża. Daje jej poczuć się Matką. Dlatego jutro już nie będzie spokoju w pojedynkę, ale już go wystarczy. Czas na "Mamo pogilgamy się?"

Oprócz tych trzech miłości, są inne, też bardzo ważne. To miłość rodziców, miłość brata, miłość Jego rodziny, miłość kuzynek i kuzynów. Przyjaźń też jest na swój sposób miłością. Więc kocham też przyjaciół.  Kocham Każdego, kto jest tego wart, niezmiennie.

poniedziałek, 8 października 2018

Z cyklu " Z kuchennej beczki" Część 1

Matka jest szczęśliwa. Przywiozła piękną pigwę w sporych ilościach rodem z rodzinnego polskiego ogródka i przetwarza. Dziś pierwsza partia pigwy została drobno i cieniutko pokrojona oraz zasypana cukrem. Pestki oczywiście zostały, tworzą zabawny kontrast kolorystyczny i pozwalają zachować naturalność i całość. Pigwa bez pestki być nie może ...

Jako innowacje w porównaniu do poprzednich lat, Matka wykorzystała dwa słoje z resztkami miodu którego już wydobyć nie mogła.

Otóż skrojona pigwa została warstwami naprzemian z wrogiem number 1 białym cukrem umieszczona w tych właśnie słojach. Zobaczymy rano przed pracą cóż z tego wyjdzie, jaki rodzaj smaku soku się wytworzy. Niech sobie pracuje spokojnie.

Matka ma bzika na punkcie pigwy i wszelkich naturalnych wspomagaczy zdrowia. A że ma bzika, to będzie kolejne wieczory zaciekle kroić, dopóki ręka się nie zbuntuje. Pigwa twardą bywa 😊.
Więc trzeba do pigwy mieć twardą rękę 😊 i walczyć zaciekle, a potem w herbacie z sokiem z pigwy wspominać te bolesne dla ręki chwile.

Kilka dobrych lat Matka nie przetwarzała pigwy, więc jest w swoim żywiole. Ma pomysły na coś innego poza sokiem. Zdradzi je w kolejnych częściach z cyklu "Z kuchennej beczki".