poniedziałek, 31 sierpnia 2026

Życie, kocham Cię nad życie - Leben, ich liebe dich über alles - Life, I love you more than anything

 

Mimo wszystko mogę stwierdzić, że kocham swoje życie.

Jest jakie jest, ale jest moje i ja nim kieruję i tylko odemnie jest zależne.

Moje błędy, moja sprawa, nauka nie idzie w las, tylko w korektę na przyszłość.

A ta nauka o dziwo sprawia mi przyjemność.

Na nowo uczę się swojego ciała, jego aktualnych potrzeb, zmian, dopasowuję umysł do ciała, bo jedno za drugim nie zawsze nadąża.

Mam czas na obserwację siebie i wychwytywanie tych chwil i ważnych sytuacji i przekazuję dalej gdy jest taka potrzeba.

Ta uważność jest aktualnie nie zastąpiona, bo jeśli chcę uzyskać pomoc lub poradę to muszę wiedzieć gdzie i w jakim zakresie.

Uważność stosuję też praktycznie w każdej chwili, gdy umysł oddala się od ciała i zaczynam się bać, źle czuć, gdy czuję  napływ negatywnej lub złej energii.

Pracuję wtedy z oddechem, obserwuję otoczenie by się z nim zidentyfikować i być ponownie w tu i teraz. Czasem nazywam na głos kolory w otoczeniu, lub sprawdzam kontakt z podłożem w zależności gdzie jestem.

Takie małe triki, a jak pomocne.

Podobnie jak pozytywne manifestacje przed snem, by uniknąć koszmarnych wspomnień wtedy właśnie nagminnie wracających.

Bo to wszystko zależy tylko od nas, od tego czy chcemy coś zmienić czy dalej cierpieć i się męczyć.

Jedna decyzja, jedna chwila mogą zmienić może nie wszystko, ale wiele.

Tak się właśnie ostatnio dzieje, dobrze się dzieje, dlatego kocham Cię życie.


------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


 Trotz allem kann ich sagen, dass ich mein Leben liebe.

Es ist, wie es ist, aber es ist meins, und ich bestimme darüber, und es hängt nur von mir ab.

Meine Fehler, meine Sache, Lernen geht nicht verloren, sondern dient der Korrektur für die Zukunft.

Und dieses Lernen macht mir überraschenderweise Freude.

Ich lerne meinen Körper neu kennen, seine aktuellen Bedürfnisse, Veränderungen, passe meinen Geist an den Körper an, denn eines folgt nicht immer dem anderen.

Ich habe Zeit, mich selbst zu beobachten und diese Momente und wichtigen Situationen zu erfassen und sie weiterzugeben, wenn es notwendig ist.

Diese Achtsamkeit ist derzeit unersetzlich, denn wenn ich Hilfe oder Rat will, muss ich wissen wo und in welchem Umfang.

Achtsamkeit wende ich auch praktisch in jedem Moment an, wenn der Geist sich vom Körper entfernt und ich Angst bekomme, mich schlecht fühle oder eine Welle negativer oder schlechter Energie spüre.

Dann arbeite ich mit dem Atem, beobachte die Umgebung, um mich mit ihr zu identifizieren und wieder im Hier und Jetzt zu sein. Manchmal nenne ich die Farben in der Umgebung laut oder überprüfe den Kontakt zum Boden, je nachdem, wo ich bin.

So kleine Tricks, und wie hilfreich sie sind.

Ähnlich wie positive Manifestationen vor dem Schlafen, um schreckliche Erinnerungen zu vermeiden, die dann ständig wiederkommen.

Denn alles hängt nur von uns ab, davon, ob wir etwas verändern wollen oder weiterhin leiden und uns quälen.

Eine Entscheidung, ein Moment kann vielleicht nicht alles, aber vieles verändern.

Genauso passiert es gerade, es passiert Gutes, deshalb liebe ich dich, Leben.


-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Despite everything, I can say that I love my life.

It is what it is, but it’s mine, and I’m in control of it—it depends entirely on me.

My mistakes are my own business; what I learn doesn’t go to waste—it helps me make adjustments for the future.

And, surprisingly, I actually enjoy this learning process.

I’m getting to know my body anew—its current needs and changes—and I’m aligning my mind with my body, because one doesn’t always keep up with the other.

I have time to observe myself and capture those moments and important situations, and I pass them on when needed.

This mindfulness is currently irreplaceable, because if I want to get help or advice, I need to know where and to what extent.

I also practice mindfulness practically every time my mind drifts away from my body and I start to feel afraid or unwell, or when I sense a surge of negative or bad energy.

At those times, I work with my breath, observe my surroundings to connect with them, and bring myself back to the here and now. Sometimes I name the colors around me out loud, or check my connection to the ground, depending on where I am.

Such small tricks, yet so helpful.

Just like positive affirmations before bed, to avoid those nightmarish memories that tend to come flooding back at that time.

Because it all depends only on us—on whether we want to change something or continue to suffer and struggle.

One decision, one moment can change—maybe not everything, but a lot.

That’s exactly what’s been happening lately—it’s going well—and that’s why I love you, life.





czwartek, 9 lipca 2026

Powrót - Wieder da - Back Again

Cztery lata strzeliły jak z bata. 

Cztery lata w trakcie których spełniam się w wymarzonym zawodzie, pracuję nad sobą, rozmawiam z kim trzeba i jestem pilną pacjentką. Niby żyć nie umierać.

 Niby, a jednak upadłam na nowo. 

Nie dałam rady spełnić się w roli super mamy, pracownika „roku” na pełnym etacie, podołać bieżącym problemom. 

Coś pękło, wypaliłam się ponownie, Welcome Burnout. Witaj ciężka depresjo. 

Poddałam się więc i pozwoliłam zdecydować lekarzom za mnie. 

 Czekam sobie tymczasem w domu na rozwój rzeczy. Wachania nastrojów, ataki paniki i lęki zwalczam sprawdzoną praktyką yogi. Przypominam sobie z wcześniejszych doświadczeń co mi pomagało i ponownie wprowadzam w życie.  

Tak więc i mój blog po roku zostaje odświeżony i zaktualizowany o bieżący post. Bo pisanie to jedna z moich terapii. Może wyjdzie z tego pisania coś większego, ale wcześniej trzeba się na nowo wdrożyć i do tego przyzwyczaić. 

Co z głowy to z serca, a jest o czym pisać. 


 

Vier Jahre sind wie im Flug vergangen. 

Vier Jahre, in denen ich in meinem Traumberuf Erfüllung fand, an mir selbst arbeitete, mit den richtigen Menschen sprach und eine gewissenhafte Patientin war.

 Das Leben war – allem Anschein nach – gut. Oder zumindest schien es so – doch ich bin erneut abgestürzt.

 Ich habe es nicht geschafft, gleichzeitig eine „Super-Mama“ und eine „Mitarbeiterin des Jahres“ in Vollzeit zu sein und dabei noch die alltäglichen Herausforderungen zu meistern. Irgendetwas ist zerbrochen; ich bin wieder ausgebrannt. Hallo, Burnout. Hallo, schwere Depression.

Also habe ich aufgegeben und die Ärzte für mich entscheiden lassen. Inzwischen bin ich zu Hause und warte ab, wie es weitergeht. Gegen Stimmungsschwankungen, Panikattacken und Ängste kämpfe ich mit meiner bewährten Yoga-Praxis an. Ich besinne mich darauf, was mir früher geholfen hat, und lasse diese Gewohnheiten wieder aufleben. 

 Und so bekommt mein Blog nach einem Jahr eine Auffrischung und einen neuen Beitrag. Denn das Schreiben ist für mich eine Form der Therapie. Vielleicht entwickelt sich aus diesem Schreiben noch etwas Größeres, aber zunächst muss ich erst einmal wieder in den Rhythmus finden und mich an die neue Situation gewöhnen. Die Dinge aus dem Kopf zu bekommen, nimmt mir die Last vom Herzen – und es gibt jede Menge, worüber ich schreiben kann.

 

Four years have flown by in a flash.

Four years during which I’ve found fulfillment in my dream career, worked on myself, talked to the right people, and been a diligent patient.  Life was, by all accounts, good. Or so it seemed—yet

 I’ve fallen again. I couldn't manage to be a "super mom" and an "Employee of the Year" working full-time, all while coping with everyday challenges. Something snapped; I burned out once more. Hello, burnout. Hello, severe depression. 

So, I surrendered and let the doctors decide for me.In the meantime, I’m at home, waiting to see how things unfold. I combat mood swings, panic attacks, and anxiety with my tried-and-true yoga practice. I’m recalling what helped me in the past and putting those habits back into practice. 

And so, after a year, my blog is getting a refresh and a new post. Because writing is one of my forms of therapy. Maybe something bigger will come of this writing, but first, I need to get back into the swing of things and adjust to it all. Getting it out of my head lifts the weight off my heart—and there is plenty to write about.